Wycieczka
| Dystans całkowity: | 53438.37 km (w terenie 1292.75 km; 2.42%) |
| Czas w ruchu: | 3017:50 |
| Średnia prędkość: | 17.51 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 1870.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 130133 m |
| Suma kalorii: | 1239659 kcal |
| Liczba aktywności: | 1321 |
| Średnio na aktywność: | 40.45 km i 2h 19m |
| Więcej statystyk | |
Okolice Broku
-
DST
11.80km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:00
-
VAVG
11.80km/h
-
VMAX
18.00km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Cube Analog
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś jeździłam z Arkiem - daleko nie jeździliśmy, Arkowi nie chciało się męczyć z wiatrem...
Pojechaliśmy sobie odwiedzić naszą skrzynkę z geocaching'a - dodaliśmy trochę fantów na wymianę, ktoś włożył tam malutką, bardzo starą kulę z muszkietu i Arek sobie ją wziął.
W dzienniczku było wiele wpisów ludków z Warszawy, Wyszkowa i innych stron Polski :), były też podziękowania za pokazanie tego ukrytego miejsca. Nasza skrzynka jest przy ruinach pałacu biskupów płockich i to miejsce jest bardzo mało widoczne od ulicy szczególnie latem gdyż zasłaniają je drzewa....
Potem pojechaliśmy sobie na lody, następnie odwiedziliśmy zbiorową mogiłę mieszkańców którzy umarli na epidemię na przełomie XVII - XVIII wieku.
Mapki nie włączyłam, bo zapomniałam.
Startujemy.
Nasza skrzynka
Ruiny pałacu
Zbiorowa mogiła mieszkańców którzy umarli na epidemię - nie było informacji na jaką epidemię, podejrzewam że na cholerę.
Pub w Broku :)
Po tej wycieczce Arek miał już dosyć rowerowania, ale gdy przyjechaliśmy do Warszawy, to nagle odzyskał siły i jeździ teraz na rowerze z kolegą...
Kategoria Wycieczka, Z Arkiem
Po gminę
-
DST
75.75km
-
Teren
15.00km
-
Czas
04:10
-
VAVG
18.18km/h
-
VMAX
33.30km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Kalorie 4241kcal
-
Podjazdy
532m
-
Sprzęt Cube Analog
-
Aktywność Jazda na rowerze
W piątek planowałam pojechać na rowerze do Broku ale spękałam bo bałam się, że złapie mnie deszcz.
Więc zapakowaliśmy rowery do auta i pojechaliśmy wszyscy samochodem.
Cały piątek był deszczowy więc był dzień bez roweru.
W sobotę rano wstałam i postanowiłam zaliczyć gminę Nur - chyba kolega oelka wspomniał mi kiedyś o tej gminie że tam fajnie i w ogóle, poza tym graniczy z województwem podlaskim :)
Zjadłam więc śniadanie i pojechałam....
Arek jeździł sobie z bratem po lesie przy działce - także zbytnio wyrzutów sumienia nie miałam, że go z tatą zostawiam :)
Po drodze oczywiście trochę pobłądziłam, bo nie przygotowałam sobie odpowiedniej mapki, tylko tak na czuja z przewodnikiem locusa. Miała być pętelka mostowa nad Bugiem - w rezultacie pomyliły mi się mosty i wyszło take coś.
Dużo było terenu, wiatru i mimo że było słońce to nie było ciepło.
Ale to co widziałam i przeżyłam to moje ... :)
W Broku jak co roku dużo boćków ...
Pomnik marszałka Piłsudskiego w Małkini Górnej.
Bug
Pojechałam po jedną gminę, a w sumie zaliczyłam trzy.
Nur, Ceranów i Kosów Lacki - ale to dopiero dziś odkryłam jak robiłam ten wpis :)
Zuzela - atrakcja turystyczna tego miasteczka.
Szkoła Powszechna w Zuzeli. Tu w latach 1908 - 1910 pobierał nauki Ks. Stefan Kardynał Wyszyński - Muzeum lat dziecięcych Prymasa. W sumie krótko się uczył, tylko 2 lata.
Po drugiej stronie ulicy jest kościół - tak duży że nijak go było sfotografować - tu dzwony tego kościoła.
Wejście do kościoła.
Za kościołem była taka grota.
Z kamykiem z groty Matki Bożej z Lourdes.
W srodze powrotnej - Bug
Jacy wierni takie kapliczki - to było w jakiejś maleńkiej wiosce zaraz jak przejechałam przez most.
Tereny zalewowe - Jak jest powódź to tu wszystko jest zalane - to zdjęcie było robione na Wale.
10 km takiej drogi przy wale z wiatrem w twarz.
Tym mostem przejechałam na stronę mojej działki - myślałam że to już ten most przy drodze 50. Kapnęłam się dopiero po drugiej stronie że coś mi nie pasuje, stwierdziłam że już nie zawracam tylko jadę tędy - najwyżej droga będzie się pokrywać ....
Lubię konie.
I tyle.
Kategoria Wycieczka
Podejście po bateryjkę nr 2
-
DST
35.10km
-
Czas
02:20
-
VAVG
15.04km/h
-
VMAX
33.60km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Kalorie 2125kcal
-
Podjazdy
338m
-
Sprzęt Cube Analog
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ofiara losu ze mnie i to taka że szkoda gadać i pisać
Dziś pojechałam sobie do innego sklepu po tę bateryjkę do licznika - tak dla urozmaicenia - koło Wolumenu.
Sklep znalazłam ale się okazało że nie pamiętam symbolu tej bateryjki ;/ Wiedziałam że 3v ale jaka grubość tej baterii to już nie zakodowałam.
No nic ... za 3 razem wybiorę się do najbliższego sklepu - chyba w Almie takie sprzedają :)
Jest cieplej ale wiatr nadal wieje, często jeżdżę na 2 biegu z przodu co nie zdarzało mi się przed tą artroskopią i nie wiem czy to przez wiatr czy noga słaba.
Fotki dwie bo nie było za bardzo co fotografować.
Leci sobie samolocik....
Stoją sobie blachosmrody ....
Kategoria Wycieczka
Nie ma bateryjek ...
-
DST
40.10km
-
Czas
02:45
-
VAVG
14.58km/h
-
VMAX
39.60km/h
-
Temperatura
14.0°C
-
Kalorie 2462kcal
-
Podjazdy
738m
-
Sprzęt Cube Analog
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ze względu na to że zmieniłam Krossowi licznik (teraz każdy rower ma swój licznik) postanowiłam dokupić do "nowego"licznika baterie, bo ekranik tyci przyblakły jest i znając moje szczęście na 1 wycieczce licznik zgaśnie.
Poszukałam na allegro gdzie takie bateryjki można kupić od ręki i znalazłam sklep na ul Gagarina 6 - są też bliżej mnie sklepy z bateriami, ale zawsze jest okazja by łyknąć parę kilosków więcej i wybrałam sklep który był ode mnie najdalej.
Pojechałam tam i sklepu nie znalazłam :( była tylko apteka i 2 mięsne i kiosk - w kiosku zapytałam sprzedawcy czy może wie o sklepiku z bateriami, a ten mi powiedział że był taki sklep elektroniczny ale kilka lat temu go zamknęli....
Z Lekka osłupiałam i stwierdziłam, że skieruję się w stronę domu bo miałam z lekka dosyć wiatru i zaczynałam być głodna :(
Zaliczyłam dziś Tamkę w górę i nawet nie było tak źle wjechałam sobie spokojnie na 2x4 :) - a wystrzegałam się tej ulicy jak ognia, zawsze wybierałam opcję zjazdu :)))
Fotki ;)
ul Bitwy Warszawskiej 1920 r.
Z ul Czerniakowskiej widać ten budynek, chyba jakiś zakochany budowlaniec tam pracuje - ciekawe ile dni bez wypadku :D
Naostrzy noże, dorobi klucze i zreperuje rowerek - ciekawe czy umiałby np odpowietrzyć hamulce w tarczówkach :)
Niektóre reklamy są nawet całkiem fajne :)
"Ostre koło" czy flak ?
Rozpoznawczy element w Warszawie. Miałam kiedyś takiego kolegę (spoza Warszawy), który mi powiedział, że jak nie widzi Pałacu Kultury to się boi że zabłądzi .... - to było dobre 20 lat temu jak nie było jeszcze tyle wieżowców w centrum miasta.
Znów "W" odpadło !
Na Powstańców Śląskich kumpel pszczółki Mai i jego koleżanki, rozdawali jabłka i balony....
I tyle na dziś :)
Znalazłam na allegro i kupiłam sobie nowy aparacik sony - tzn używany ale w bardzo dobrym stanie i 100% sprawny.
Zawsze chciałam mieć taki malutki aparacik :) i jeszcze po tak okazyjnej cenie - perełka :)
Mój 10 letni Cannon chodzi coraz gorzej - choć dziś mnie nie zawiódł ...
Kategoria Wycieczka
Krokodyle i pączki
-
DST
35.75km
-
Czas
02:15
-
VAVG
15.89km/h
-
VMAX
29.30km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Kalorie 2136kcal
-
Podjazdy
525m
-
Sprzęt Kross Hexagon F2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś wymyśliłam dwa cele na moją wycieczkę.
Rano byłam trochę zniechęcona jazdą na rowerze i myślałam że w ogóle nie wyjdę - ale pomyślałam że wypróbuję moją nową kurtkę przeciwdeszczową, a poza tym mam Krossa na taką pogodę.
Wzięłam Krossa i pojechałam - okazało się że licznik przestał w współpracować z saneczkami :( więc km opieram na GPS
czas jakoś mniej więcej się zgadza ze stanem licznika...
Deszczu napadało tyle co kot napłakał - żałowałam że nie wzięłam Cubuśka ale pewnie jakbym go wzięła to by porządnie lało.
Wracając do wycieczki chciałam zobaczyć krokodyle nad Wisłą :) co prawda nieprawdziwe a namalowane - i żeby je sfotografować musiałam użyć opcji panoramy w telefonie, w aparacie nie mogę znaleźć tej opcji :p
Reszta zdjęć co dziś robiłam moim aparacikiem wykasowała się w momencie kopiowania na komputer - no nie wiem co się stało !! :(
Drugi cel podróży było spróbowanie pączków na Górczewskiej z tej słynnej cukierni co 4 godzinne kolejki są w tłusty czwartek i powiem wam że pączek naprawdę smaczny, ale i tak 4 godzin bym za nim nie stała. Kupiłam jeszcze takie małe pączusie i niestety pączusie z Putki są lepsze.
Krokodyle nad Wisłą :)
Jak przyjechałam do domu to świsnęłam mężowi licznik (leży i się kurzy kilka lat)
Ustawiłam rozmiar koła itd - ale reszty obsługiwać nie umiem - muszę poczekać aż przyjdzie z pracy to mi wytłumaczy co o jak.
Może ktoś z moich czytelników ma instrukcję do tego licznika ?
ECHO 6000A
Kategoria Wycieczka
Miało być do Borzęcina
-
DST
69.45km
-
Teren
3.00km
-
Czas
03:55
-
VAVG
17.73km/h
-
VMAX
33.10km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Kalorie 3773kcal
-
Podjazdy
547m
-
Sprzęt Cube Analog
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś w końcu miałam czas na jakąś porządną wycieczkę :)
Wczoraj nie było mowy o jeździe, raz że padał deszcz więc aż takiego parcia na rower nie miałam, a dwa wczoraj Arek miał odnowienie chrztu.
Dziś Arkowi było śpieszno do szkoły - bo umówił się z kolegami na zbijaka przed lekcjami - fajnie bo zaczął w końcu używać roweru i jeździ rowerem do szkoły.
Problem był w piątek jak przyjechał ze szkoły i powiedział mi, że koledzy się z niego śmieją że pewnie nie umie jeździć, bo w kasku jeździ ;/ - Powiedziałam mu że to właśnie profesjonaliści jeżdżą w kasku i żeby mi pokazał wyścig w tv gdzie rowerzysta nie ma kasku - no i przyznał mi rację.
A ja ....wsiadłam na rowerek i pojechałam - zakładałam że nie będę się przemęczać na dzień dobry i pojadę do Borzęcina - ale nie wiem jak to się stało że wylądowałam w Lesznie. Wpadłam w jakiś trans, słyszałam tylko szum opon i chłonęłam to co mnie otacza czyli rodząca się roślinność - jest po prostu przepięknie !!! Cieszę się że mogłam to doświadczyć i to zobaczyć bo nie każdy umie to dostrzec i to docenić co go otacza....
Jak dojechałam do Leszna stwierdziłam że nadal mi się dobrze jedzie mimo wiatru w nos, więc skręciłam sobie na Mariew, potem Truskaw i do domu....
Odkryłam dziś że Endomendo i Navimine pokazuje różny dystans tego samego pliku - to jakaś lipa jest z tym gpsem.
Jakbym nie miała licznika to bym miała problem :)
Fotorelacja - muszę coś z tym moim aparatem zrobić szlag mnie trafia baterii starczyło na jakieś 10 zdjęć :(
Wczoraj przegrałam aukcję z fajnym aparatem ehhh ....a mojego Panasonica raczej wozić nie będę bo duży jest.
Ścieżka na Gierdziejewskiego
Koniki z Macierzysza. Blondyn chyba miał jakiegoś focha bo nie chciał na mnie spojrzeć, a Czarni jedli śniadanie :)
Oj dawno nie widziałam tego licznika :)
Ścieżka w Strzykułach
Strzelnica w Kaputach.
Samotny tulipan w lesie.
Taki gruby żwir wysypali lesie w Mariewie - ciekawe jak na takim świrku poradziłby sobie szosowiec, wcześniej chyba tego żwirku nie było bo go nie pamiętam z ostatniej wycieczki.
Czasem trzeba odpocząć :)
Kategoria Wycieczka
Lekka zmiana planów
-
DST
22.20km
-
Czas
01:20
-
VAVG
16.65km/h
-
VMAX
32.50km/h
-
Temperatura
21.0°C
-
Kalorie 1185kcal
-
Podjazdy
284m
-
Sprzęt Cube Analog
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z nudów nie wytrzymałam i ...wsiadłam na normalny rower.
Na początek po osiedlu żeby zobaczyć czy będzie boleć było ok - więc zrobiłam najmniejsze kółko jakie znam.
Na obciachowych biegach czyli 2x5 lub 2x4, a na Górczewskiej tak mi się noga rozruszała że wcisnęłam 3x6 - nie jest to żaden zabójczy bieg przy kasecie 9 rzędowej.
I powiem wam tak jakie różnice zauważyłam.
Gdy zsiadłam z roweru chodzi mi się o wiele lepiej niż przed zabiegiem - nie jest idealnie ale jest lepiej, może jeszcze kwestia ćwiczeń.
Na czerwonych światłach mogłam podpierać się na chorej nodze przez co start jest na zdrowej, a to dla mnie na plus.
Krzywda raczej mi się nie stała że się przejechałam - powiedziałabym że noga zrobiła się bardziej elastyczna i psychicznie dużo mi to dało.
Tydzień nie jeździłam a tu wszystko już zazielenione ....
Fotki
Dywan z tulipanów
Zielono :)))
Kategoria Wycieczka
Przygotowanie rowerów do następnego sezonu.
-
DST
24.65km
-
Czas
01:40
-
VAVG
14.79km/h
-
VMAX
32.40km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Kalorie 1486kcal
-
Podjazdy
233m
-
Sprzęt Kross Hexagon F2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś miało padać więc znów wzięłam Krossa.
Oczywiście nie padało - pewnie by padało jakbym wzięła Cube :)
Pojechałam oddać krew no i jutro mam już się zameldować w szpitalu....jeszcze się nie napalam bo może się rozmyślą.
Widziałam dwóch chłopaków po artroskopii z 2 kulami ....i plastrem na kolanie.
Znowu łażenie z kulami mnie czeka ....:/ beznadziejne to jest.
Nie chciało mi się dziś specjalnie nigdzie jeździć, mimo że wiatr trochę osłabł.
Pojechałam tylko do Putki i do Biedrony. W Biedronie buchnęłam sobie jedną parę takich foliowych rękawiczek (do brania chleba służą) i w domu zrobiłam mały serwis moim rowerkom.
Na te foliowe rękawiczki założyłam jeszcze takie ogrodowe :) żeby się nie upaćkać i posmarowałam łańcuch Krossowi bo już taki lekko sztywny był (mimo że nie wydawał żadnych dźwięków i działał jak należy) i Cubuśkowi też posmarowałam bo ten ludek z Górczewskiej to mi badziewnie posmarował - nalał mi tego oleju na łańcuch jak do silnika auta.
Więc dziś to wszystko wytarłam łącznie z korbą i kółeczkami tylnej przerzutki, i po jednej kropelce na ogniwo łańcucha wlałam nowy olejek i szmatką wszystko ładnie wytarłam.
Teraz łańcuchy będą sobie schnąć do majowej masy krytycznej :P - bo kwietniowej chyba nie zaliczę ....
Fotka jedna.
Z takiej perspektywy Warsaw Spire jeszcze nie fotografowałam :)
Kategoria Wycieczka
Po mieście i do Młocin
-
DST
52.50km
-
Teren
5.00km
-
Czas
03:20
-
VAVG
15.75km/h
-
VMAX
36.80km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
Kalorie 3042kcal
-
Podjazdy
669m
-
Sprzęt Cube Analog
-
Aktywność Jazda na rowerze
Znowu wieje, trochę słabiej - ale mimo wszystko jazda nie jest przyjemna jak wieje w twarz.
Dobrze że mam tego buffa to sobie zakryłam, głowę, uszy i szyję i było mi całkiem fajnie.
Pojechałam zajrzeć do szpitala czy oby się nie rozmyślili z tą artroskopią - no i jak na razie temat aktualny - jutro mam się zgłosić na badanie krwi ....
Potem stwierdziłam że sobie gdzieś pojadę (mimo że wieje) - muszę się nacieszyć jazdą, bo potem znów będę biadolić że nie mogę jeździć ...a kolega birdas uświadomił mnie jak wygląda rekonwalescencja po artroskopii. Myślałam że 2 lub 3 dni i wsiądę na rower - a tu wychodzi że nieeeee tak prędko ....(może być nawet miesiąc)
No, ale nie będę się martwić na zapas - bo jak mnie szlag trafi i może szybciej wsiądę :D
Pojeździłam sobie po Starym Mieście, a potem Młociny i do domu.
Podarła mi się moja wiatrówka :(((( i muszę kupić nową kurtkę.
Fotki
Limuzyna kupi twój samochód :)
Tu chłopaki umieją liczyć - czy komputerek za nich liczy :)
Serdelki miały już nie jeździć - tu wagonik techniczny przy Koszykowej.
Koszykowa.
Pl. Zbawiciela i tęcza. Widziałam strażników siedzą w lanosie i pilnują tej tęczy.
Tu przy Pl. Zamkowym stał domek Marii Konopnickiej.
Mały Powstaniec.
Przy Wiśle - ślad po bobrach
Młociny - fajnie się wszystko zazielenia ...
Ostatnie prace na ścieżkach rowerowych na Powstańców Śląskich.
Kategoria Wycieczka
Stary bagażnik
-
DST
14.40km
-
Czas
01:00
-
VAVG
14.40km/h
-
VMAX
26.70km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
Kalorie 469kcal
-
Podjazdy
131m
-
Sprzęt Kross Hexagon F2
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś Krossem bo miało padać.
Najpierw pojechałam do szkoły zapłacić za obiady.
Po tym dystansie stwierdziłam że nigdzie dziś nie jadę, bo tak wieje że tylko szlag mnie trafi i z nudów zajęłam się starym bagażnikiem od Krossa (dostałam go razem z Krossem)
Stwierdziłam że sobie go założę bo i tak do Cube nie pasuje - a Cube w razie co ma bagażnik na sztycę.
I skończyło się na tym że nie mogłam odkręcić jednej śrubki - zapiekła się na amen i żaden klucz już nie pasował bo starłam śrubę na amen.
Postanowiłam podjechać do 2 kółek na Krakowską żeby mi odkręcili i przy okazji już założyli ten bagażnik.
W serwisie odkręcili ale nie założyli bo nie mieli czasu :/ - kupiłam więc od nich tylko świeże śrubki i z powrotem do domu pojechałam.
W domu już bagażnik założyłam bez problemu :), potem pojechałam do Biedrony i Putki i tyle na dziś.
Trasa tylko Dom - sklep - dom.
Reszta czyli szkoła i biedrona, Putka nie jest udokumentowane
Tak miałam spakowany bagażnik w plecaku.
Efekt mojej ciężkiej pracy :)
Kategoria Wycieczka














